W moim drugim liceum, do którego przyszło mi uczęszczać, mieliśmy wyjątkowych nauczycieli. Mogę to z pełną odpowiedzialnością pisać po latach, gdy coś już przeżyłem i zaliczyłem. Wśród nich była pani Maria Leśniak, nasza rusycystka. Miała mir i poważanie wśród nas, uczniów. I potrafiła zmusić nas do tego, że dzisiaj obudzony w środku nocy mogę deklamować list Oniegina do Tatiany. W oryginale.
Prócz swoich zdolności pedagogicznych była kobietą niezwykłej urody i prezencji. Czasami, kiedy cała szkoła odbywała w auli akademię lub inną tego typu oficjałkę, wchodziła Ona. I to było prawdziwe wielkie wejście Wielkiej Damy. Myślę, że rzadko kto dzisiaj to potrafi. Dlaczego o tym wspominam? Z banalnego powodu.
My dzisiaj też mamy wejście damy. W magistracie. Niby wielkie, bo po iluś tam latach rządów Murdzka Wojciecha nowym prezentem od dzisiaj jest zaprzysiężona Beata Moskal-Słaniewska. Nadzieja pewnej sporej, jak się okazuje, grupy świdniczan. I jak sama twierdzi w swoim pierwszym oficjalnym prezydenckim expose, prezydent wszystkich świdniczan. Chyba jednak nie wszystkich.
Podejrzewam, że nie będzie to prezydent Stefana Augustyna, dotychczasowego rzecznika urzędu, którego wspomniana pani prezydent zwolniła w dość kuriozalny sposób. Najpierw napisał o tym miejscowy portal internetowy, a później sama pani prezydent poinformowała o tym na konferencji prasowej. Dziwne i mało sympatyczne. I jeśli to tak ma wyglądać nowa polityka medialna prezentowana w tej kadencji, to powinniśmy nastawić się na dokładniejsze wertowanie świdnickich portali, bo tam dowiemy się o kolejnych nominacjach i odejściach. A najbardziej zainteresowani? Np. wspomniany Stefan Augustyn. Cóż, im współczuję, że nie traktuje się ich jako pracowników najemnych i nie szanuje ich danych osobowych.
Pewien przytaczany ostatnio tutaj polityk twierdził, że faceta poznaje się po tym, jak kończy sprawę. Kobietę chyba, jakie ma wejście. To dzisiejsze nie wróży niczego dobrego. Przyznam szczerze, że dzisiaj miałem nie komentować, ale jakoś ta informacja o publicznym zwolnieniu Stefan podziała na mnie emocjonalnie. Cóż, tak czasami bywa.

Comments

comments