Wczoraj Partia Miłości, od góry, zaczęła zbierać popiół do posypywania swoich głów. Początek jest jakiś niemrawy i wcale się temu nie dziwię. Myślę, na swój chłopski rozum, że jak dziewczyny i chłopaki będą chciały coś jeszcze znaczyć w tej tzw. polityce, to na bank muszą wziąć lekcję pokory z niedzieli, 25 października. No i zmienić twarze. Przegrani ze szczytów opatrzyli się.

Nie wiem, jak będzie w moim mieście. Ale dzisiejsze oficjalne wyniki PKW walą w gały. Przede wszystkim tych, którzy byli zwolennikami kilku kandydatów do Sejmu z jednej partii i jednego miasta. Nie po raz pierwszy okazało się, że podział jest dobry tylko przy produkcji drożdży. W innych sferach działalności może nie koniecznie. Bo, gdyby przyjąć założenie, że startuje jeden platformers. A nie dwójka, czy trójka To suma głosów była by już znaczna. Wystarczy sprawdzić liczby Jagła – 3134, Świło – 3102 i Szczygieł (kojarzony zdecydowanie ze Świdnicą) – 1325. Łącznie daje to 7561 głosów. Wchodzący do Sejmu, był prezydent Świdnicy, a obecnie członek „zwycięskiej drużyny” zebrał razem 5758. I wszystko jasne!
I może nie było by zjawiska „Wojtek – Reaktywacja”. Może? Któż to wie. A tak mamy, to, co mamy. I to bez względu, czy tzw. płeć piękna powinna iść przodem, czy nie. Myślę, że zawiniła ambicja i zdrowy rozsądek. Chęć bycia i znaczenia, nad realną oceną możliwości i merytorycznego przygotowania. No, ale do tego trzeba chwili refleksji i poczucia, że życie poza Wiejską jest znacznie sympatyczniejsze.

Comments

comments