Miała to być nowoczesna kampania wyborcza i z pełnym wykorzystaniem internetu. Ta nasza lokalna świdnicka. Na świecie już tak się robi nie od miesiąca czy roku. Tymczasem obserwuję, że pod naszym niebem nic się nie zmienia. Lewica proponuje nam domowe odwiedziny z wizytówkami , nie bacząc, że kandydaci na radnych to nie skład reprezentacji kraju w chodzie długodystansowym. Innych, jak choćby ludzi z Partii Prezesa , nie widać od czasu „szaleństwa” gerberowego. No może poza kandydatką na sejmiku wojewódzkim Elą Gaszyńską, prezentującą się w oryginalny sposób w necie. Ale inni to żenada. Jakieś amatorskie ulotki, plakaciki przygotowane niewprawną rączką milusińskich (o to byłby pomysł!) lub skarżenie się, że – „Murdzek zasłonił nową elewację i ocieplenie klubu Bolko”. Pewnie nie zgadniecie, kto to wymyślił. Tak, tak…,nikt inny, jak towarzysz-radny Janusz piszący „demaskatorskiego” bloga. Gratulować dociekliwości i troski o mienie, można już od teraz. A tymczasem, tradycyjnie popis profesjonalizmu daje Wspólnota Samorządowa. Wystarczy wejść na ich stronę internetową i trochę pogmerać a można się przekonać, że to, co proponują to jest dobry i strawny produkt. Wyborca pozna każdego z kandydatów. Dowie się, co o nim myślą inni. Przeczyta to, co ewentualni zwycięscy proponują nam na najbliższe cztery lata. Wszystko w zrozumiałem formie. Strawnej i nienadętej. Czy to tak trudno zrobić? Pewnie nie. Ale po pierwsze trzeba mieć pomysł. Pod drugie szanować wyborcę i nie mieć go za idiotę. A po trzecie już wcześniej pamiętać, że wszystko kosztuje i składać na ten cel pieniądze. To się nazywa profesjonalizm i dalekowzroczność. Pisałem już o tym na początku mojego pisania. I dzisiaj POWTARZAM TO RAZ JESZCZE. Ci ludzie widzą, co robią i nie są wyciągnięci z kapelusza. Jak nie przymierzając „króliki wyborcze” z Partii Miłości.
Co jeszcze nowego w tegorocznej kampanii wyborczej? Oczywiście spoty zamieszczane w necie. I tu znów tylko chłopaki z WS mogą się czymś pochwalić. Może jeszcze nie są super. Może jeden trąci lekką dłużyzną i coś można by zmienić w tle muzycznym (np. wykorzystać mojego ulubionego Hansa Zimmera). Ale są i dają się oglądać. U innych pustynia i cisza. Nie wykorzystuje się tego, co daje nam współczesna technika. To dziwne, bo przecież wystarczy jedynie pomyśleć i poszukać we wszechobecnym necie a pomysły same wpadają do głowy. Niestety, a może na szczęście wpadają do otwartej głowy. Do innej nie mają takiej możliwości. To przykre, bo skoro wmawia się wszystkim dookoła że chce się zmienić to miasto i pomóc jego mieszkańcom a nie umie się sprzedać siebie w czasie tak ważnej próby – to nie można takich deklaracji przyjmować na poważnie. Ja tam wolę tych sprawdzonych i pokazujących to, co potrafią niż gadaczy i wiecznych malkontentów, którzy nie dają żadnej nadziei na rozwój.
P.S.
Choć miało już nie być o Partii Miłości to donoszę, że ich strona internetowa jest nadal martwa jak najbardziej słone morze na świecie. Poza jedynym apelem niejakiego Marcina Korytko, który namawia kandydatów do budowania swoich stron internetowych. Gratuluję pomysłu na niecały miesiąc przed 21 listopada.

Comments

comments