Pierwszy raz zobaczyłem Ją bardzo dawno temu. Internet był chyba w stadium prób i doświadczeń, a z komputerów nie było jeszcze nawet nieśmiertelnego Atari. W kraju rządził Wiesiek, który moich ulubionych starszych braci w wierze wysyłał do Syjamu. A może na Synaj?
Jednym z pierwszych oglądanych przeze mnie filmów były „Zakazane piosenki”. Dzisiaj pewnie mało, kto o tym pamięta, a zakazane piosenki kojarzą się z chłopakami z Vadera, czy Behemota.

Wracając do brzegu. W tych filmowych zakazanych grał piękna Danuta Szaflarska. Film był pierwszą powojenną produkcją, czyli ma ponad 65 lat. A nasza zachwycająca Pani Danuta dzisiaj właśnie obchodzi swoje setne urodziny. To bezwzględnie niezwykła kobieta. Rok temu, przy okazji Wielkanocnych świąt pisałem o Niej po obejrzanego filmu Doroty Kędzierzawskiej „Inny świat”.
By nie powtarzać dzisiaj tych nieprzemijających zachwytów oto fragment ówczesnego posta – „Czas świąt to, podpierając się wyświechtanym banałem, niezwykły czas. Ale czy ta niezwykłość jest taka sama, jak czterdzieści, trzydzieści, czy dwadzieścia lat temu. Zdecydowanie nie. A szkoda, bo uciekając, może ze strachu, przed tym, co pamięta się z dzieciństwa traci się chyba prawdziwy smak życia. Pewnie, dlatego z takim wzruszeniem chłonąłem opowieści pani Danuty Szaflarskiej w filmie „Inny świat” Doroty Kędzierzawskiej.
Historie poruszające, bo prawdziwe, jakie przeżyła jedna z najbardziej lubianych, polskich aktorek. Urodziła się prawie sto lat temu. I swoim optymizmem, żywotnością dzisiaj zadziwiać może niejednego. I choć jej życie nie było „usłane różami”, to zawsze kierując się słowami swojego przyjaciele, księdza Popiełuszki, tłumaczyła sobie, „że nie ma lekko”, to i tak warto żyć. Świat zmieniał się z i Ona była tego świadkiem. Przeżyła dwie wojny światowe, wynalezienie bomby atomowej, telefonu komórkowego, komputera i ostatnio Internetu. Odeszli prawie wszyscy bliscy jej przyjaciele. A Ona jest i opowiada o swoim bieganiu na bosaka po górach. O Wilnie. O powrocie do Warszawy. Do spotykanych na drodze „dobrych” Niemcach. O powstaniu warszawskim. Niby beznamiętnie snuje tę swoją opowieść, ale jest w tym tak wiele emocji, że nie sposób zapomnieć tych scen.
Zdaniem Alicji Rose z polskiswiatloczulej.pl – „Czarno-białe zdjęcia Arthura Reinharta jednocześnie uwypuklają jej sylwetkę, jak i odrealniają obraz. Przenosimy się w prawdziwie inny świat, jakbyśmy słuchali baśni, czasem okrutnej, ale bardzo wciągającej. Nawet po stu- czy dwustu-dziewięćdziesięciu siedmiu minutach nie bylibyśmy znudzeni. Jak to możliwe? Moja sąsiadka podarowała mi kiedyś dżem przez siebie zrobiony – pigwowy. Owoce zamieniły się w niewypowiedzianą słodkość z lekkim posmakiem dawnej cierpkości i kwaskowatości. I tego właśnie uczy nas Pani Danuta, że życie musi mieć wszystkie smaki, nie tylko słodki. W momencie, gdy to zaakceptujemy, zajadamy się nim z prawdziwym apetytem
.”
Dlatego wciąż zachwyca mnie dzisiejsza Jubilatka. Trzysta lat Pani Danuto!

P.S. Zdjęcie pochodzi z portalu interia.pl.

Comments

comments