Zaczęła się kalendarzowa zima, a śniegu … za grosz. Za to nieuchronnie zbliża się kolejna Wigilia. Tak to już ostatnimi laty bywa, że z magii świąt pozostała tylko …. maga. Jako przyprawa do wigilijnych potraw.
Właściwie, o co chodzi z tymi świętami?

O tradycję? O duchowe przeżycie narodzin? Może o zaliczenie masówki z opłatkiem w tle? Wygląda na to, że zgubiłem się w tym wszystkim. A przecież pamiętam z dzieciństwa ten niezwykły nastrój. Przygotowania, strojenie i wypiekania. No i finał. Z Pasterką. Czekałem na północ, choć oczy kleiły się. Ale nie mogłem odpuścić soebie i gromkiego „Bóg się rodzi”; i później nocnego powrotu z kościoła ze skrzypieniem zamarzniętego śniegu pod nogami. No i oczywiście podchoinkowych prezentów. I życzeń – Byśmy w przyszłym roku, też w tym składzie łamali się opłatkiem. Zawsze były to tylko rodzinne chwile zarezerwowane dla najbliższych.
Dzisiaj i nastrój nie ten. I życzenia jakieś byle jakie, niepoparte chwilą zadumy i refleksji. Sporo powierzchowności zrobiło się z tym świętowaniem. Czasami tak jej wiele, że aż chce się zawyć.
Dzwoni wczoraj Jacek i czuję jakiś smutek w jego głosie. A może to żal? Opowiada, jak to przeglądając fotoreportaż na lokalnym portalu dojrzał w oficjalnej opłatkowej imprezie dawną swoją „prześladowczynię”. Sędzinę, która skazywał go w czasie stanu wojennego. A nawet zabraniała jego chorej żonie Jance na widzenie z nim. I dzisiaj zadowolona z siebie, wciąż aktywna w wymiarze sprawiedliwości (a może niesprawiedliwości) łamie się opłatkiem ze świdnickim naczelnym biskupem. Powiecie – tak bywa. Czas goi rany. Może tak. Ale czy Jacek ma zapomnieć o tym, kto „przeorał” mu życie?
Czy tak samo szczerze mają młodzi świdniczanie z VI liceum traktować życzenia świąteczne, jakie na Rynku deklamuje Mały Rycerz z Kalna? Współtwórca nieuchronnej likwidacji ich szkoły. Pewnie są powody by dalej nie dokładać do glinianego oświatowego tworu, ale (na boga słodkiego z czekolady) ta szkoła to ludzie. Czy nie zasługują na to, by stanąć przed nimi twarzą w twarz i patrząc w oczy opowiedzieć o swoich planach? A kimże są ci, którzy wymyślają takie roszady i wiadomość o nich przekazują (podobno) przez telefon najbardziej zainteresowanym? Nikim! Takimi samymi ludźmi, którzy opłacani z pieniędzy podatników powinni mieć klasę i ciut wrażliwości. A nie mają. Jeśli to prawda z tym telefonem niosącym Hiobową wieść, to starosto ze Świebodzic – straciłeś całą moją sympatię, jaką jeszcze kilka dni temu miałem do Ciebie. I nie będzie to powód do rozpaczy.
Powodem do świątecznej dumy będzie natomiast kolejna odsłona akcji Podziel się z innymi. Rok temu byłem pod wrażenie, które do dzisiaj nie słabnie. Grupa zapaleńców, którzy nie afiszują się ze swoim pomysłem z te święta niosą radość bezdomnym, samotnym i naprawdę biednym wielodzietnym rodzinom. A jednej z nich zrobią kompleksowy remont mieszkania. To się nazwa mieć wrażliwe serce.

Wszystkim, którzy zaglądają do mnie chciałbym życzyć zdrowia i oczywiście, spokoju na nadchodzące dni. A także na zbliżający się kolejny rok. Byśmy byli wierni sobie i nie „zaśmiecali” głów tym, co nieistotne i toksyczne. Byśmy pamiętali, że życie jest jedno i trzeba się nim cieszyć każdego dnia.

Comments

comments