Pomysł ze zjazdem wszystkich Świdniczan już kiedyś popierałem. Bo impreza może być interesująca, podobnie jak Studnia Narodów (chyba nie pokręciłem nazwy), która miała jednoczyć mieszkańców miasta bez względu na pochodzenie i narodowość. Chyba miała, bo od kilku lat zrobiło się cicho wokół inicjatywy Jurka. Za to o zjeździe coraz głośniej. I jakby korespondując z tymi newsami, przypomniała mi się sprawa altanki z Parku Młodzieżowego. Młodzi pewnie nie wiedzą, o czym pisze, ale moi rówieśnicy z całą pewnością pamiętają ten obiekt. Gdyby altana stała dzisiaj na swoim miejscu, miałaby prawie 140 lat. Zbudowano ją w 1875 roku z inicjatywy podpułkownika Riedla. Na terenach fryderycjańskich fortyfikacji powstał pas zieleni, otaczający centrum Świdnicy. Wieżyczka przetrwała do XXI wieku. W listopadzie 2003 roku, decyzją władz miejskich została ogrodzona i dostęp do niej dla mieszkańców Świdnicy został zamknięty. Podobno przyczyną był katastrofalny stan techniczny obiektu. W 2007 roku władze Świdnicy wydały decyzję o rozbiórce i rozebrały ją częściowo, czym doprowadziły zabytkową altanę do kompletnej ruiny. Kiedy obecna władza zaczynała pierwszą swoją kadencję rządów w Świdnicy pamiętam konferencję prasową zorganizowaną pod wieżyczką. Ówczesny i obecny prezydent Wojciech deklarował bezwzględną chęć dobudowy obiektu. I terminy, o który wspominano nie były takie odległe. Mówiło się o roku, ostatecznie o dwóch latach. Tymczasem od wspomnianej konferencji minęło już dziesięć lat!!!!! I co? Ano nic. Po altance ostał się tylko kopiec ziemi i wspomnienie. Ciekawe, jak wielu Świdniczan, którzy ewentualnie przyjadą na pierwszy światowy zjazd Świdniczan będzie chciało obejrzeć to miejsce? A jak już tam zawitają, to, co pomyślą o obecnych gospodarzach miasta?

Comments

comments