Zapowiadają dwudniową falę upałów, która idzie z nad Hiszpanii. Najpierw, jakieś zatrute „ogóry” (a może to woda, którą je płukano), teraz gorąco. Na dodatek mamy dzisiaj dzień bez papierosa. Dla mnie to żadna atrakcja, bo nigdy nie czułem się zniewolonym przez ten nałóg. To chyba mój największy sukces. Choć miałem taki epizod w życiorysie związany z łowieniem ryb. Kiedy tylko rozwijałem wędki i zarzucałem przynętę do wody, otwierałem pudełko wędkarskie i wyciągałem z niego pudełko papierosów. Miałem tam zawsze dyżurne „mentolowe” Salemy … i wypalałem wszystkie, co do jednego w trakcie łowienia. A wędkarstwo miało dawać mi kontakt z naturą. Dawało… owszem, solidną dawkę nikotyny. Przed chwilą przeczytałem gdzieś w miejscowym necie, że rozwija się konflikt w miejscowym Pisie. Posłanka idzie w zaparte i robi wszystko, by wyrzucić Lewandowskiego. Facet, który, jak przypomną zakładał struktury tej partii w mieście, staje się teraz personą non grata. I niech mi ktoś powie, że …łaska pańska na karym koniu nie jeździ!?

Może jeszcze kiedyś wrócę do tego tematu, bo jak okazuje się jest to przykład zwycięstwa patologicznej ambicji i rządy władzy nad rozsądkiem i przyzwoitością. Ale w polityczce tak niestety bywa. Szczególnie teraz, gdy za kilka miesięcy będą wybory parlamentarne i na nowo trzeba walczyć o jakikolwiek elektorat.

A dzisiaj zaczyna się kolejna promocyjna feta, tym razem filmowa w naszym mieście. Po raz drugi zjeżdżają się znani z ekranów i z za kamer by powłóczyć się po świdnickim Rynku. To miła i odpowiednio letnia impreza. Ktoś mi sugerował, że powinna odbywać się w zimie, ale uważam, że nie. Czerwiec jest odpowiedni. Cieszę się, że można będzie zobaczyć z mojej ławeczki parę znanych twarzy i może z kimś zagadać. No, i jeszcze obejrzeć za darmo sporo produkcji filmowych. Pomysł tego festiwalu powinien być uhonorowany jakimś Dzikiem, czy innym Nosorożcem.

Comments

comments