Ostatnie dni sierpnia mamy w naszej współczesnej, i nieco odległej historii pełne ważnych momentów. Zwykle kojarzą się one z końcem wakacji i początkiem roku szkolnego. Od ponad półwiecza także z hasłem „Teraz Polska”, które podobno wg histerycznych szyderców wymyślił facet z wąsikiem, którego nie wspominamy czule. Później cały sierpień to chlubne dni Powstania Warszawskiego, pamiętane przez kolejne pokolenia Rodaków. Od ponad trzydziestu lat to pierwszy sygnał, że można żyć w wolnym państwie. Od wczoraj to także moment, w którym powinniśmy czuć się równoprawnymi Europejczykami. W końcu, nie codziennie najważniejsi ludzie Kontynentu powierzają Polakowi etat szefa KE. I jakby tego nie zarzekać, co by nie wymyślać, że to facet od całowania po rączkach, od protokołu, taki współczesny szambelan – stało się. Przez dwa i pół roku będzie uczył Europy naszej wschodniej wrażliwości, której tam nie znają. W chwili, gdy ważą się losy pokoju nie tylko europejskiego, bo wojna na Ukrainie to już realna sprawa, Tusk jest odpowiednim człowiekiem na te czasy. To moje zdanie. I można się z nim zgadzać, ewentualnie nie. Wczorajszy dzień to także okazja dla Partii Miłości na odbudowanie swojego mocno nadszarpniętego wizerunku w oczach Rodaków. To także ostatnie moment na to, by jakoś realnie móc konkurować ze swoimi oponentami, którzy jak nic szykują się do przyszłorocznego przejęcia władzy w państwie.

Comments

comments