Archive for Listopad, 2013

Lis
0

Nie żałują, bo pamiętają proboszcza z Pszenna

Nie żałują, bo pamiętają proboszcza z Pszenna

Pewien ambitny felietonista miejscowego tygodnika diecezjalnego „spłodził” (?!) jakiś czas temu tekst pod prowokującym tytułem „Żałują, że nie mamy pedofila”. I choć już sam tytuł nasuwa pewne wątpliwości co do pamięci niektórych, to z całą pewnością nie mojej.
Otóż nieco ponad 10 lat temu, kiedy informacji o przestępstwach z art.197 do 205 kk. było tyle, że można było je policzyć na palcach jednej ręki, w jednej z parafii odległej od „biskupiego miasta” rezydował współbrat felietonisty, podejrzany i skazany za takież właśnie przestępstwo. Tak więc nie „żałują” już, bo „mieliście”. Continue Reading…

Lis
0

Byłem na wieży

Byłem na wieży

Wczoraj zdobyłem wieżę. Tak normalnie. Z marszu. Jak podpowiada mi moje NŻ, z kapcia. A to za sprawą tego, że wczoraj mieliśmy dzień świdnicki. Zauroczone, po raz kolejny, miastem nasze drugie, nie wspólne dziecię postanowiło zostać Świdniczanką. Oni oglądali mieszkania, a ja powolutku, emeryckim kurcgalopkiem dobrnąłem do Rynku. Spojrzałem w górę i…. totalny spontan zawiódł mnie na ratuszową wieżę. Byłem tam po raz pierwszy. Wrażenia mam wyłącznie pozytywne. Nareszcie w mieście jest miejsce, poza Kościołem Pokoju i Katedrą, którym bez wstydu możemy się pochwalić przyjezdnym. Continue Reading…

Lis
4

Paszli won z altanką! Dominanta Szklarza, to jest to!

Paszli won z altanką! Dominanta Szklarza, to jest to!

Niespecjalnie ekscytuję się zapowiadanymi od dwóch lat „rekonstrukcjami” rządu. Zazwyczaj kibicują im media, bo to woda na ich młyn. A dzisiaj, zdaniem pewnego Jarosława z Krakowa,.. i tak co stało się o godz. 11 nic nie zmieni w spodkowym tryndzie obecnej ekipy i jej Szefa. Za to z uwaga podczytywałem ostatniego newsa z mojego ukochanego miasta znad Bystrzycy. A news przypominał mi pewien poemat rewolucyjny ze Wschodu, opisujący młodzieńczą naiwności i zapał rewolucjonistów. Continue Reading…

Lis
2

Chyba czas na gospodarską wizytę

Chyba czas na gospodarską wizytę

Kto rano wstaje, temu… itd. Prawda, to znana. Mój dzisiejszy poranek był właśnie taki. Przed godziną 8 obudził mnie dzwonek telefonu. Okazało się, że w ciągu godziny musze stawić się w pewnym newralgicznym punkcie miasta. Zrobiłem to, załatwiłem, a później miałem chwilę na pogaduchy z moim sympatycznym przyjacielem. Lubię je, bo czasami otwierają mi oczy na coś, czego mogę nie dostrzegać, a poza tym są kopalnią nowych newsów, zwanych salonowymi plotami. Dzięki nimi mam też świeże, jeszcze pachnące informacje z mojego rodzinnego miasta. Dowiedziałem się właśnie dzisiaj, że w Świdnicy jest brudno. Continue Reading…

Lis
5

Eksperyment obywatelski

Eksperyment obywatelski

Młodzi nie pamiętają, ale może moi rówieśnicy – tak. Z późnego Gomułki, czyli w drugiej połowie lat sześćdziesiątych w warszawskiej kawiarni Nowy Świat działał kabaret Edwarda Dziewońskiego – Dudek. Ten od m.in. Sęka, czy Pana Majstra. W swojej dziesięcioletniej historii miał też skecz Na wyrębie. Była to opowieść o spotkaniu w lesie dwóch rodaków. Jeden wyszedł na grzyby w roku 1938, a może 39 i zgubił się w owym lesie. Drugi spotyka go w latach sześćdziesiątych i opowiada mu o współczesnej polskiej rzeczywistości. Na pytanie grzybiarza – „A kto teraz rządzi?” Pada odpowiedź – „My!” Na co pytający stwierdza – „To ciekawy eksperyment!” Continue Reading…

Lis
1

Kolorowa Tęcza zamiast Szklanych (o)Drzwi!

Kolorowa Tęcza zamiast Szklanych (o)Drzwi!

Jest taka rycina znanego hiszpańskiego malarza, Francisca Goi Gdy rozum śpi, budzą się demony, czasami tłumaczona, jako Kiedy rozum śpi, budzą się upiory. To najbardziej znana grafika z cyklu Kaprysy. Przypomniałem sobie o tym, wczoraj bardzo późnym wieczorem oglądając film o profesor Marii Janion. Niezwykłej kobiecie, znawcy literatury polskiej, która w wielu swoich pracach przybliża obraz nas samych. Obnaża nasze mity i zrozumiale opisuje polski mesjanizm. Continue Reading…

Lis
4

Ja też szanuję!

Ja też szanuję!

Po ostatnim weekendzie mam dziwne odczucia. Choć nie jest to żadne rozdarcie emocjonalne. Ot takie tam lekkie Skacowanie Wewnętrzne Rynkowego Tetryka. Z jednej strony, dwa pierwsze dni, a właściwie trzy – super. W naturze zupełnie nieznanej. W niespodziewanie luksusowy warunkach. Z ciekawym człowiekiem, który od wielu lat poznaje Chiny i Daleki Wschód. Sącząc dwudziestoletnie wina (wcale nie takie super) i oddając się przeróżnym opowieściom czas mijał nieśpiesznie. I można by tak dłużej. Continue Reading…

Lis
6

Drzwi, czy gwóźdź do trumny?

Drzwi, czy gwóźdź do trumny?

Konstatowanie faktu, że władza alienuje się do społeczeństwa to nic nowego. Szczególnie ta na wyżynach. Cytując Klasyka – to oczywista oczywistość. Mnie niepokoi to na poziomie lokalnym. Bo jakże to? Prezydent miasta nie wie, co dzieje się w jego otoczeniu? Nie chodzi tymi samymi dziurawymi chodnikami, co Kowalski? Nie jeździ tymi samymi kulawymi drogami, co Nowak? Żyje pod kloszem? A może ma wszystkich w du…., a o wyborcach przypomina sobie, co cztery lata, gdy potrzebuje głosów w urnie? Zaczynam poważnie zastanawiać się nad tym, czy tak nie jest. Continue Reading…

Lis
6

Z Piłsudskim do świątyni konsumeryzmu

Z Piłsudskim do świątyni konsumeryzmu

Nie postawiłem swojej nogi w świdnickiej Świątyni Konsumeryzmu (GŚ). I z całą pewnością nie postawię. Choć, jak mawiają niektórzy – „Nigdy nie mów nigdy”. Nie znoszę takich miejsc, bez względu na to, gdzie się znajdują. I nie mam ochoty tłumaczyć się z tego. Ba, niedawno nawet postanowiłem, że nie będę o wspomnianej świątyni pisał. Zgodnie z zasadą, że jak się o czymś nie mówi lub pisze, to ono zniknie. Ale, niestety, przed momentem dowiedziałem się, za pośrednictwem miejscowej telewizji, że w onej galerii mają zabrzmieć słowa Marszu Legionów, Roty, tudzież innych dogłębnie patriotycznych pieśni Continue Reading…

Lis
0

O Heniu pamiętam!

O Heniu pamiętam!

Listopadowe pielgrzymowanie pamięci już za nami. Choć do tego, by odwiedzać bliskie nam groby nie trzeba uświęconej okazji. Wystarczy tęsknota, wspomnienie, czy odczuwalny brak za tymi, których już nie ma. Te emocje są w nas. Jak będziemy sobie z nimi radzić, to tylko nasz wybór., Nie trzeba do tego dowodów z wymyślnych kompozycji roślinnych, czasami produkowanych przez zwinne azjatyckie dziecięce rączęta, czy zniczy przypominających dziwne konstrukcje niespełnionych dizajnerów. Ten listopadowy sztafaż bywa sam w sobie obrzędowością potrzebną dla niektórych, by rozgrzeszyć siebie z codziennego zapominania. I pewnie nie można im tego, mieć za złe. Continue Reading…

Aktualna strona 1 z 1