Archive for Kwiecień, 2014

Kwi
2

Kampanijne wyplatanie dyrdymał czas zacząć

Kampanijne wyplatanie dyrdymał czas zacząć

Pewien „stary” wyjadacz partyjny, z lewej strony sceny, raz wystrzelił, że prawdziwy mężczyzna oceniany jest nie po tym, jak zaczyna, a jak kończy. Podejrzewam, że obserwując wymienionego od kilku lat, nie można było się po tym „seksiście” niczego innego spodziewać. Ale skoro, zdaniem seldowskiego mędrca prawdziwego faceta poznaje się po końcówce, to prawdziwą kobietę pewnie po starcie. A jeśli tak, to kandydatka do euro fotela i magistrackiego gabinetu, pani Alutka wejście miała nieco zadymione. Choć wyznawcy pozytywnej teorii oglądu świata powiedzieliby, że zdecydowanie płomienne. Nie inaczej, skoro informację o początku jej kampanii wyborczej przykrył news o płonącym autobusie. Może i dobrze, bo palą się nam cuda prezesa Karola bardzo rzadko, a gadających przeróżne dyrdymały tzw. polityków – samorządowców mamy w nadmiarze. Continue Reading…

Kwi
0

Pamiętamy?

Pamiętamy?

Od kilku dni prześladuje mnie refleksja o niedzielnym wyniesieniu na ołtarze dwóch papieży. Może nie dwóch? Bo o Janie XXIII było skromniej, ale natłok informacji dotyczących papieża – Polaka „zatopił” mnie zupełnie. Czułem niemal niesmak, gdy widziałem jak na siłę próbuje się z tej wyjątkowej chwili zrobić show. Koncerty, pomniki, kwiaty, sztandary, dzieci na biało, strzelające wodne fontanny z portretami JPII wprawiały mnie w konsternację. Continue Reading…

Kwi
0

Jak Katedralnego Przewodnika bajkowość w mordzie zachwyciła

Jak Katedralnego Przewodnika bajkowość w mordzie zachwyciła

Najpierw chciałbym oddać cześć Mistrzowi Różewiczowi.To On uczulił mnie na dualizm peerelowskiej rzeczywistości, a później wielokrotnie pokazywał prawdziwe kolory świata. Zmarł dzisiaj rano, dożywszy sędziwego wieku. Ale gdy odchodzi, ktoś taki, mam na myśli Jego niezwykłość, to każdy moment jest nieodpowiedni. Zacząłem od poznawania świata wg Różewicza dość wcześnie, bo w trzeciej klasie liceum. Continue Reading…

Kwi
1

Inny świat – a jaki bliski!

Inny świat – a jaki bliski!

Czas świąt to, podpierając się wyświechtanym banałem, niezwykły czas. Ale czy ta niezwykłość jest taka sama, jak czterdzieści, trzydzieści, czy dwadzieścia lat temu. Zdecydowanie nie. A szkoda, bo uciekając, może ze strachu, przed tym, co pamięta się z dzieciństwa traci się chyba prawdziwy smak życia. Pewnie, dlatego z takim wzruszeniem chłonąłem opowieści pani Danuty Szaflarskiej w filmie „Inny świat” Doroty Kędzierzawskiej. Continue Reading…

Kwi
0

Nim „święcone” stanie na stole

Nim „święcone” stanie na stole

Każde święta przeżywane przeze mnie mają swój specyficzny charakter. Korzeniami oczywiście sięgający do dzieciństwa. To wówczas odkładają się w naszej pamięci obrazy, które tkwią w niej do śmierci. Triduum Paschalne kojarzyło mi się odwiecznie z grobem Pańskim, bieganiem do kościoła i odświętnie ubranymi strażakami z naszej cukrowniczej OSP. Continue Reading…

Kwi
2

Jak radny bramę regulaminem zamykał

Jak radny bramę regulaminem zamykał

Wciąż jesteśmy w tygodniu poprzedzającym najradośniejsze święta katolików, dlatego nie opuszcza mnie uśmiech i nieustająca radość. Miły nastrój podsycają dodatkowo wczorajsze wydarzenia z sali obrad świdnickiej rady miejskiej. Bardzo dawno nie byłem świadkiem tego wiekopomnego spektaklu, jakim bez wątpienia jest niemal każda taka sesja. Wczoraj, przez zupełny przypadek skorzystałem z dobrodziejstwa współczesnej techniki, czyli przekazu on-line na portalu miejscowej telewizji. I chyba nie wyobrażałem sobie lepszego spędzenia części środy, jaki mnie spotkał. Poziom tradycyjnie nie odbiegał od poziomu najlepszych scenek rodem z mojego ukochanego Dobrego Wojaka Szwejka. Continue Reading…

Kwi
0

Urzędowy translator

Urzędowy translator

Obiecałem, że w tygodniu przedświątecznym będzie zdecydowanie mniej agresywnie i złośliwie. Po co nam, jakieś złe emocje? Gdzie okiem i uchem sięgnąć, coraz więcej zieleni i porannych szczebiotów ptactwa. Jakoś mi to ptactwo, zagościł pod czaszką za sprawą czołowego spin doktora ŚFR, który usilnie przekonywał mnie do tego, że lepsze jest słuchanie parkowego „ptaszorstwa” niż grającej ławeczki. A ja tam, swoje wiem! I smutno mi, że Pan Wojciech ugiął się pod presją (?) …Właśnie, kogo? …i zrezygnował z ustawienia owych parkowych „grajków”. Ale miało być pozytywnie. Continue Reading…

Kwi
0

Raz na wozie, raz pod tramwajem lub na drzewie

Raz na wozie, raz pod tramwajem lub na drzewie

Choć wtorek, to nie poniedziałek, dzisiejsze poranne wydarzenia mogą być traktowane, jako ponure memento dla tzw. przedstawicieli lokalnej władzy. Z samego rana, nasz niepokonany dotychczas Rafał, panujący we wrocławskim magistracie legł pod naporem żelaznego kolosa nr 17 z MPK. W miejscu, w którym w zasadzie nie powinien być, bo ustawiono tam od dawien dawna zakaz zjazdu. Na dodatek jechał samochodem nie swoim służbowym, ale tym, który obsługuję wrocławskie Centrum Zarządzania Kryzysowego. Pytania, które przy tej okazji pojawiły się w internetowych komentarzach śmiało można było postawić kilka lat temu, gdy służbowe auto z powiatu rozbił na drzewie nasz miejscowy Mały Rycerz z Kalna. Continue Reading…

Kwi
0

Ławeczkowe „zbijanie bąków”

Ławeczkowe „zbijanie bąków”

Jako, że maj zbliża się w zawrotnym tempie, a jest to mój ulubiony miesiąc warto być zacząć tchnąć w najbliższe pisanie trochę więcej optymizmu. Tak dla psychicznej równowagi. Mamy już za sobą hałas motorów i szaleństwo rajdowe, które dla pewnego rynkowego kota była tak uciążliwe, że biedak poskarżył się aż o tym na fejsbokowym targowisku. Podobno i ludzie z Rynku z trudem znosili, ten niewątpliwy marketingowy sukces miasta. Continue Reading…

Kwi
0

Radny znów wsiadł na swoją starą marketingową „chabetę”

Radny znów wsiadł na swoją starą marketingową „chabetę”

Gdyby babcia miała wąsy była by dziadkiem. Gdyby żaba nie przechodziła w pobliżu kuźni, to pewnie nie podkuli by jej, jak to chyba głosi stare przysłowie. Gdyby nasz rodzimy „Paligrzmot”, czyli radny dwojga imion i ze stomatologicznym nazwiskiem miał więcej pokory i oleum we głowie, to może elektorat rozważyłby danie mu jeszcze jednej szansy w wyścigu po nieopodatkowaną dietę radnego. A tak – nabzdyczony i popisujący się wątpliwej treści argumentami – szaleje od wczoraj na fejskiowym targowisku próżności. Okazja ta samo co przed rokiem i dwoma laty – 10 kwietnia. Oczywiście wsiadał znów na swoją ulubioną „chabetę” – „Nie dla pomnika prezydenta Lecha Kaczyńskiego etc.”. Continue Reading…

Aktualna strona 1 z 2