ACTA wygania ludzi na ulice. U nas może jeszcze nie, ale w stolicy była wczoraj spora grupa tych, którzy powiedzieli nie nowej umowie, która jutro ma podpisać w Tokio nasza pani ambasador. Komentatorów jest tylu, ilu Polaków. Podobno tylko u nas tak się ludzie rozeźlili na to, że rząd potraktował ich jak debili. Chyba tylko tak dosadnie można to ująć. Przed chwilą słuchałem rozmowy mojego pupila Wróbla Jana z prof. Łętowską. Myślę, że nikt inny, jak Pani Profesor nadaje się do komentowania sytuacji z ACTA. Powiedziała wyraźnie, że jest to wina tego, iż rządzą nami amatorzy. Na dodatek tacy, którzy na wstępnych etapach stanowienia prawa okłamują swoje społeczeństwo. Nie pierwszy raz okazuje się, że władza robi to, na co ma ochotę. Do konsultacji kieruje się projekt umowy tylko do jednej ze stron tzn. instytucje dbające o respektowanie praw autorskich. Zapomina się o tym, że istniej niezwykle dynamiczny świat cyberprzestrzeni, w której jak uważa inna mądra kobieta J. Paradowska – internauci są silniejsi niż górnicy. No i mamy efekt. Marnie stanowione prawo i wypinanie się na społeczeństwo daje efekt, jaki mamy od kilku dni. Jakiekolwiek prawo zagraża zawsze którejś ze stron. Nie tylko tym, którzy w niecny sposób chcą czerpać korzyści z pracy twórców, ale i bogu ducha winnych uczestników Internetu, którzy teraz drżą o swoją bytność w sieci. A wystarczyło tylko poważne potraktowanie wszystkich i mówienie, mówienie, wyjaśnianie, wyjaśnianie …. I jeszcze raz mówienie. Teraz na to jest za późno. Ale na przyszłość patrzmy na ręce, tym na górze.

Comments

comments