PAP informuje, że w Dzienniku Ustaw opublikowane zostało rozporządzenie premiera Donalda Tuska w sprawie zarządzenia wyborów samorządowych na 21 listopada. Oznacza to, że formalnie ruszyła samorządowa kampania wyborcza. Dzisiaj, pewien dobrze poinformowany znajomy „sprzedał” mi sensacyjną wiadomość – „Na scenę polityczną powiatu świdnickiego powraca dawno niewidziany i niemal zapomniany, Książe z Wirek – jak to ujął ów znajomy – sam Bolesław Wielki, obwołany nie tak dawno Bolkiem Świdnickim – były wojewoda i radny. Jak napisano w Wikipedi, gdzie zawędrował m.in. nasz bohater „Bolesław Władysław Marciniszyn – polski samorządowiec, przedsiębiorca, były prezydent Świdnicy, ostatni wojewoda wałbrzyski… Pracował, jako kierownik gospodarki wodno-ściekowej w firmie „Elmot” w Świdnicy, następnie, od 1982 jako inspektor i dyrektor w Okręgowej Dyrekcji Inwestycji. W 1992 założył prywatne przedsiębiorstwo rodzinne pod nazwą „Texel”, działające początkowo, jako spółka cywilna, przekształcone później w spółkę jawną..
W latach 1994–1995 zajmował stanowisko prezydenta Świdnicy. W 1998 był wojewodą wałbrzyskim, ostatnim w historii tego województwa.. Po odejściu z urzędu wojewódzkiego powrócił do prowadzenia działalności gospodarczej. Z ramienia AWS sprawował mandat radnego sejmiku dolnośląskiego I kadencji. Należał w tym okresie do Ruchu Społecznego AWS. W wyborach parlamentarnych w 2001bezskutecznie kandydował do Senatu z ramienia Bloku Senat 2001. Od 2002 do 2006 był radnym świdnickiej rady miasta, w kolejnych wyborach samorządowych bez powodzenia ubiegał się o reelekcję
.”
Tyle oficjalne informacje krążące w internecie. Z tzw. własnych wspomnień pamiętam, że „nowe objawienie” Partii Miłości zawsze miało na pieńku z rządzącymi. Najpierw był to bodaj Adam Markiewicz, którego Bolesław „kochał” miłością specyficzną. Jej objawem była najczęściej nieukrywana niechęć, a nawet ostentacyjna wrogość. Gdyby mógł, jak opowiadają znawcy tematu, utoczyłby biednemu Adamowi ostatnia kroplę krwi. Nie inaczej był też z kolegami po prawicy. Za nimi takoż nie przepadał. Pewna urocza dama opowiadał kiedyś Tetrykowi, że nasz bohater najbardziej lubi sam siebie i ma o sobie jak najlepsze zdanie.
W dość dziwnych okolicznościach został wycięty podczas ostatnich wyborów z list PO, ówczesnej Partii Miłości i zmuszony do szukania szczęścia w objęciach „Samych Swoich”. Niestety ten alians nie okazał się udany. Bolesław przepadł z kretesem lub jak kiedyś mówiono w świdnickim WKU – „przepadł z Kredensem”. (pozdrowienia dla uroczego Ryśka). Przegrał wybory i zniknął w otmętach biznesu. Ostatnio widzialno Go na budowie wrocławskiego stadionu na Euro 2012. Podobno przyczynił się do tego sam od(i za)wieszany poseł. Ale informacja jest nie dom końca sprawdzona. Choć mogłoby być coś na rzeczy skoro niczym królik z rękawa Partii Miłości pojawia się na starcie rozgrywki wyborczej do władz powiatu. Teraz obok nieustraszonego Ogniomistrza będą stanowić awangardę na listach wyborczych Partii Miłości.

Comments

comments