Czy ćwierć miliona złotych za wyborcze poparcie braci sukienkowych to dla naszej władzy mało czy dużo? Co można by za te pieniądze, wydane na performerskie instalacje szklane zwane Świętymi Drzwiami, naprawić w mieście? Z całą pewnością wiele.
Choćby wywieźć z Zarzecza części zgromadzonego tam „syfu” (przepraszam za język, ale czasami nie mogę się powstrzymać). Wywieźć, bo nikt za władzę tego nie zrobi. Przykładów aż nadto, jak kończy się taka niefrasobliwość, a może wręcz urzędnicza głupota. Może nareszcie zacząć dbać o dzieci i rozwiązać problem dofinansowania żłobków i przedszkoli?
W końcu, jak to często każda władza powtarza – wszystkie dzieci są nasze!
Hm….. lubię powoływać się na banały, bo zawsze poprawia mi to nastrój. Ostatnio poprawiła mi jedna kandydatka, która w „niezwykle” profesjonalnym wywiadzie przyznała się
z niezwykłą beztroską, że „ona słyszała o wysypisku na Zarzeczu, ale szczegółów nie zna”. Cóż za niezwykła odwaga i dalekowzroczność przez nią przemawia. Na bank nie dostanie żadnego głosu od świdniczan z Zarzecza. I nie jestem wróżbitą Maciejem, by wysilać się
w swoich przewidywaniach.
Ale do rzeczy. Wróćmy do naszej absolutnie rządzącej władzy. Z podziwem i czasami niedowierzaniem obserwuję jej wyjątkową wrażliwość na problemy świdniczan. Na wsłuchiwanie się w głosy krzyczące, co jest w mieście potrzebne i bez czego trudno dalej normalnie żyć. Tak. Jestem pełen podziwu, że tak można i że wszystko udaje się bez większych konfliktów. Żelazne dziki, szklane instalacje ze świętością w nazwie – sporo tego
i obawiam się, że na tym się nie skończy. Bo z powodu miałkości konkurencji nic w moim mieście się nie zmieni. Nadal ci, którzy od lat okupują dzielnie magistrackie gabinety, będą pojawiać się w nich codziennie rano. Nadal będą przekonywać nas, że ważniejsze jest jedno od drugiego. Przekonywać, że to oni wiedzą, co jest dla nas najważniejsze. Dziwne to i jakieś nienormalne relacje. Wygląda na to, że każda próba uzmysłowienia rządzącym skazana jest na niepowodzenie. Już sam nie wiem, co jest ważniejsze – nos, czy tabakiera?

Comments

comments