To może być tegoroczny wyborczy hit regionu. Jak donosi portal swidnica24 – „21 listopada mieszkańcy miasta i gminy Strzegom mogą pomyśleć, że zbiorowo zapadli na rozdwojenie jaźni. Na liście kandydatów na burmistrza obok powszechnie znanego, urzędującego już 3 kadencję Lecha Markiewicza znajdzie się, bowiem… drugi Lech Markiewicz. Konkurenci formalnie różnią się tylko tym, że pierwszy ma ojca Mariana, a drugi Mieczysława. Zbieżność jak zbieżność – ucina próbę wydobycia jakiegoś komentarza Franciszek Franczak, były poseł Samoobrony, pełnomocnik komitetu wyborczego „nowego” Lecha Markiewicza i jak można podejrzewać, autor całego planu. I rozłącza telefoniczną rozmowę. Fakt jest faktem – Lechów Markiewiczów, kandydatów na burmistrza Strzegomia jest dwóch, co już zostało ogłoszone na stronie internetowej Państwowej Komisji Wyborczej.” Gdyby dodać do tego, jeszcze Adama Markiewicza, kandydata na szefa magistratu w Świdnicy można poczuć się, jak w jakimś multiplikowanym świecie pełnym Markiewiczów. O ile przypadek świdnicki jest bezpieczny i tu nie grozi nam rozdwojenie wyborczej jaźni, to sąsiedzi ze Strzegomia będą mili „zagwozdkę”. Dobrze by było, gdyby do listy dołączono zdjęcia i szczegółowe opisy kandydatów. Cholera i znów może być z tym problem. W Strzegomiu wyjątkowo obrodziło w kandydatów. Mają ich podobno aż 9. Jak na tej wielkości miasteczko, to istny „wysyp”. A do tego jeszcze ci dwaj Markiewicze. Jak opowiadał mi jeden z tamtejszych znawców „sceny politycznej,” podobno za wszystkim stoi pewien nad wyraz ambitny Marek. Kilkakrotnie dawał on dowód swojej miłości do obecnie władającego miastem Lecha M. A że to specyficzna miłość, połączona z podwyższonym poziomem ambicji politycznej, a może zwykłej chęci „dowalenia” osiadłemu w Ratuszu już dwie kadencje burmistrzowi, stało się tak jak się stało. Pomysł przedni i zapewne przygotowywany od dłuższego czasu. Świadczy to o wysokim poziomie desperacji i niechęci do wskazanej osoby. Znaleziono nazwiskowego sobowtóra (o fizycznym podobieństwie nie ma żadnej mowy). Powołano i zarejestrowano komitet wyborczy na czele z doświadczonym „bojownikiem o wolność i demokrację” niejakim Franciszkiem Franczakiem, byłym posłem Partii Andrzeja L. (właściciela sieci solariów), a także mężem blond radnej wojewódzkiej poprzedniej kadencji tejże partii. Człowiek, jak wspomniałem, o wyjątkowym doświadczeniu politycznym, wyczuciu marketingowym i niebanalnych pomysłach. Pomyślał (podobno też nie sam, ale z wiadomą grupą pod nadzorem) i wykonał. Teraz o Strzegomiu pewnie będzie głośno, ale burmistrz Lech może nie martwić się o reklamę, bo to, co robią mu rywale wystarczy za wszystko. No cóż, każdy kij ma dwa końce, jak mawiają podhalańscy juhasi znudzeniu redykiem.
Strzegom to ma szczęście do wyborczych „jazd”. W październiku 2002 roku głośny był przypadek pewnego kandydata na burmistrza z Partii Miłości. Niejaki Lechosław Ch. zanim, jak pisała „Rzeczypospolita” w roku 2008, został kierownikiem Państwowej Stadniny Koni w Strzegomiu – podobno obił innego kandydata na burmistrza. Pisał o tym „Super Express” – w Strzegomiu walka przed wyborami samorządowymi wyszła już na ulicę. Kandydaci na burmistrza miasta pobili się na oczach swoich sympatyków. A poszło o to, że jeden z kandydatów rozklejał swoje plakaty wyborcze na plakatach innego kandydata.” Z tego wynika, że polityczna walka w powiecie wcale nie będzie nudna i jednostronna. Czekają nas wspaniałe chwile i wiele emocji – „Faktem jest jednak, że wszystko dzieje się w majestacie prawa. A może być jeszcze śmieszniej, bo dla Strzegomia zarejestrowany jest trzeci komitet wyborczy ze Wspólnotą Samorządową w tytule (KWW Gminna Wspólnota Samorządowa z adresem Paderewskiego 27A/3) i niewykluczone, że ktoś odnajdzie jeszcze jednego Lecha Markiewicza na kandydata do fotela burmistrza w Strzegomiu. Termin upływa 27 października” – przeczytałem, na swidnica24.pl

Comments

comments