Od wczoraj prześladuje mnie jedna myśl – Chyba, jako jedyny nie mogę doczekać się rozpoczęcia ciszy wyborczej przed niedzielą, 25 maja. Tak! A może nie? Bo, jak długo można znosić jeszcze ten „festiwal” żenady, absurdu, głupoty, niekompetencji, arogancji i wreszcie złego smaku, którym epatują kandydaci do Brukseli, od Bugu po Nysę Łużycką? Już wystarczy! Dość! Niestety nasze miasto, a raczej lokalni „ambitni”, a jeszcze dokładniej kandydująca urzędniczka ze starosta wczoraj skutecznie wpisała się do tego trendu. Czym? Niewinną kamienną tablicą, która miała jakoby upamiętnić wiec mieszkańców z czerwca roku 1989.
O pomyślę zawieszenia jej na jednej z Rynkowych kamienic czytałem, już w marcu. I zacząłem już wówczas czuć brzydki zapach na myśl, o tym, jak to na doraźne potrzeby, mało ważnej kandydatki, z któregoś tam miejsca listy wyborczej, wykorzystuje się tak ważne historycznie wydarzenia. Ileż trzeba mieć arogancji i zwykłego braku przyzwoitości, by przesuwać rocznicowy termin z 4 czerwca, na majowy, byle przed dniem głosowania? Sporo! A gdy okaże się, że wmurowanie tablicy nie odbędzie się, bo podobno nie ma zgody konserwatora zabytków na „upstrzenie” starej kamienicy w Rynku wątpliwym ozdobnikiem, ileż trzeba było determinacji by wymyśleć uroczystą sesje powiatu, na którym koniecznie pokaże się to to…(granitową tablicę ze stosownym tekstem). Dopiero, gdy na zdjęciu obejrzałem sobie owy produkt miejscowych kamieniarzy i przeczytałem, co tam wykuto – oniemiałem. Cała gra toczyła się o te nazwiska umieszczone u dołu. Pod dość dyskusyjnym tekstem. Wśród nazwisk dwóch „pamiętliwych” miejscowych „mędrców” z Izby Zadumy, czyli Senatu – świeciło niczym gwiazda odbita swoim blaskiem, nazwisko średniej ważności urzędniczki z miejscowego starostwa. Dlaczego? Pewnie z powodu swojego kandydowania. No i ambicji „wykuwania” historii tego miasta. Obejrzałem to wszystko i głęboko westchnąłem. Cóż niezbadane są ścieżki, jakimi kroczą różni ludzie. Niektórym wydaje się, że w plecaku (a nie w torebce) noszą marszałkowską buławę. Mnie na szczęście wciąż nie opuszcza przeświadczenie, że mój plecak jest normalnie pusty. I dobrze, bo dzięki temu na narażam się na śmieszność i wytykanie palcami przez dzieci z sąsiedztwa.
p.s. Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej portalu ws-24.pl

Comments

comments